Ładowanie...

Do końca ich umiłował

2020-03-25 | czytano: 47
Do końca ich umiłował
III pielgrzymka Jana Pawła II do Ojczyzny 8 -14 czerwca 1987 r.

Nastroje w Polsce przed pielgrzymką w 1987 r. były bardzo złe. Panowała apatia, poczucie beznadziejności. Nie wierzono, że wizyta Jana Pawła II może coś zmienić. W 1987 r.w Polsce ludzi bezkarnie wyrzucano z pracy, a w wielkich zakładach pracy spokojnie przyjmowano nowe podwyżki cen i informacje o represjach, które dotykały protestujących.

Bolesne doświadczenia stanu wojennego i lat następnych sprawiły, że moralne postawy, zakorzenione na najlepszych ludzkich cechach, które zrodziły „Solidarność”, słabły. Zaczęto cenić tych, którzy w realiach realnego socjalizmu potrafili sobie doskonale radzić, którzy wiedzieli jak kombinować „byle tylko wyjść na swoje”. Wzorami postępowania stawali się ci, którzy za pomocą układów, łapówek i omijania prawa pokazywali, że w PRL można spokojnie i w miarę dostatnio żyć.

Tym razem pielgrzymka Ojca Świętego do Polski nie budziła we władzach komunistycznych tak wielkiego oporu jak poprzednie. Dygnitarze protestowali jedynie przeciwko wizycie Jana Pawła II w Gdańsku, spotkaniu z Lechem Wałęsą i odwiedzeniu grobu księdza Jerzego Popiełuszki na warszawskim Żoliborzu. Ostatecznie jednak ustąpiły.

III pielgrzymka Jana Pawła II do Polskirozpoczęła się8 czerwca 1987 r., i jak się miało okazać,była ostatnią do Polski Ludowej. Oficjalnym powodem przyjazdu Papieża był udział w II Kongresie Eucharystycznym w Warszawie oraz beatyfikacja Karoliny Kózkówny i bpa Michała Kozala.Pielgrzymka przebiegała pod hasłem „Do końca ich umiłował”. W dniach 8-14 czerwca Papież odwiedził Warszawę, Lublin, Tarnów, Kraków, Szczecin, Gdynię, Gdańsk, Częstochowę i Łódź.

W przemówieniu powitalnym Jan Paweł II mówił: „Na tej polskiej ziemi żyje naród, który jest moim narodem. Żyją ludzie, którzy wyrastają z tego samego dziejowego pnia, z którego i mnie dane było wyrosnąć. W tym momencie pragnę rozszerzyć moje serce tak, jak tylko mnie stać, ażeby tych wszystkich ludzi żyjących na mojej ojczystej ziemi ogarnąć nowym zrywem jednoczącej miłości. (…) Na szlaku mojej pielgrzymki będę się starał służyć mojemu narodowi – służyć ludziom, moim rodakom, braciom i siostrom”.

Przybywał do sarkofagu Prymasa Tysiąclecia - symbolu siły polskiego Kościoła i jego wierności Bogu i człowiekowi w umęczonej Ojczyźnie. Przyjeżdżał do Polski naznaczonej Kongresem Eucharystycznym, mając świadomość jego znaczenia w ówczesnej sytuacji Kościoła polskiego. Dlatego w siedzibie arcybiskupów warszawskich podkreślał: „Tylko Kościół eucharystycznie pojednany będzie wiarygodnym znakiem jedności i pokoju”.

Ale przyjazd Ojca Świętego był także mocno naznaczony sprawami człowieka. Na Zamku Królewskim w Warszawie do gen. Wojciecha Jaruzelskiego powiedział: „Jeśli chcecie zachować pokój, pamiętajcie o człowieku. Pamiętajcie o jego prawach, które są niezbywalne, bo wynikają z samego człowieczeństwa każdej ludzkiej osoby (...). Pamiętajcie o jego godności, w której muszą się spotykać poczynania wszystkich społeczeństw i społeczności. (...) Wszelkie naruszenie i nieposzanowanie praw człowieka stanowi zagrożenie dla pokoju”. Po dramatycznych dla narodu przeżyciach stanu wojennego były to słowa autentycznego wsparcia i wskazania.
W kościele Wszystkich Świętych, we Mszy na rozpoczęcie II Krajowego Kongresu Eucharystycznego, Ojciec Święty nauczał, że „Polska droga do Eucharystii prowadzi przez Maryję”.

Lublin, 9 czerwca 1987

W duchu poszanowania praw człowieka kontynuował Ojciec Święty wizytę na terenie byłego obozu koncentracyjnego na Majdanku, gdzie oddał hołd ofiarom II wojny światowej. W wygłoszonym przemówieniu papież powiedział min.: „Niech to będzie memento dla wszystkich pokoleń, że człowiek nie może stać się dla człowieka katem, że musi pozostać dla człowieka bratem”.

Potem był Lublin z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim. Tu Jan Paweł II mówił o perspektywach młodego pokolenia, tutaj nawiązał do problematyki prawdy, która prowadzi do wolności i wyzwolenia człowieka i narodu. Papież przypomniał,że „Uniwersytet Lubelski powstał i istnieje pod hasłemDeo et Patriae. Słowa te mówią o służbie. O służbie Bogu i Kościołowi oraz Narodowi i Ojczyźnie”.

W dzielnicy Czuby w Lublinie udzielił święceń kapłańskich 46 diakonom. Zachęcał ich do doceniania ludzi świeckich i do współpracy z nimi: „Waszym zadaniem, drodzy neoprezbiterzy - mówił - będzie współpraca ze świeckimi w poczuciu odpowiedzialności za Kościół, za chrześcijański kształt polskiego życia. Trzeba świeckich darzyć zaufaniem. Mają oni, jak uczy Sobór Watykański II, swoje miejsce i zadanie w wykonywaniu potrójnej misji Chrystusa w Kościele”.

Tarnów, 10 czerwca 1987

 

Beatyfikacja Karoliny Kózkówny w Tarnowie, która zginęła z rąk carskiego żołnierza w obronie swojego dziewictwa była okazją do zwrócenia się do młodych ludzi i ukazania im wzoru młodej błogosławionej. „Czy święci są po to, aby nas zawstydzać? (…) Czasem konieczny jest taki zbawczy wstyd, ażeby zobaczyć człowieka w całej prawdzie. Potrzebny jest, ażeby odkryć, lub odkryć na nowo właściwą hierarchię wartości. Potrzebny jest nam wszystkim, starym i młodym”.„Jej opór wobec przemocy – podkreślił Jan Paweł II, mówi o wielkiej godności kobiety: o godności ludzkiej osoby. O godności ciała”.

W homilii skierowanej do kapłanów przypomniał im, że są z ludu i dla ludu.Wypowiedział wtedy znamienne zdanie: „Pamiętajcie, że występujecie w imieniu Kościoła, który dziś w szczególny sposób wyraża swą «opcję preferencyjną» na rzecz ubogich”.

Kraków, 10 czerwca 1987

W Krakowie, na Błoniach, w naszym imieniu modlił się do Boga: „Naucz nas zwalczać zło, ale widzieć brata w człowieku, który źle postępuje, i nie odbierać mu prawa do nawrócenia. Naucz każdego z nas dostrzegać własne winy, byśmy nie zaczynali dzieła odnowy od wyjmowania źdźbła z oka brata. Naucz nas widzieć dobro wszędzie tam, gdzie ono jest; natchnij nas zapałem do ochraniania go, wspierania i bronienia z odwagą”.

W siedzibie arcybiskupów krakowskich, „przy otwartym oknie”spotkał się z młodzieżą zgromadzoną przed rezydencją. W zaimprowizowanym przemówieniu zaznaczył, że „Eucharystia jest sakramentem „siły przebicia”.

Następnego dnia, na Cmentarzu Rakowickim Jan Paweł II modlił się przy grobie rodziców i brata.

Szczecin, 11 czerwca 1987

W Szczecinie papież mówił o pracy w odniesieniu do praw i wymagań życia rodzinnego. „Wypada pamiętać - podkreślił, że natura i posłannictwo rodziny stanowi najbardziej odpowiedzialną służbę społeczną, a zatem rodziny maja prawo do takich warunków bytowych, które by im gwarantowały odpowiadający ich godności poziom życia i właściwy rozwój. Chodzi tutaj o słuszne wynagrodzenie za pracę. Chodzi o dach nad głową, o mieszkanie (...)

Gdynia, 11 czerwca 1987

Należy przypomnieć, że choć upłynęło kilka lat od stanu wojennego, to ciągle jeszcze panował w kraju lęk przed wszechwładną Służbą Bezpieczeństwa. Dlatego Ojciec Święty przywołuje nieco już wytarte słowo „solidarność”. W przemówieniu do ludzi morza w Gdyni mówił: „Świat nie zapomni, że słowo «Solidarność» zostało wypowiedziane tu w nowy sposób. Powiedziałem: solidarność musi iść przed walką. Dopowiem: solidarność również wyzwala walkę. Ale nie jest to nigdy walka przeciw drugiemu. Walka, która traktuje człowieka jako wroga i nieprzyjaciela - i dąży do jego zniszczenia. Jest to walka o człowieka, o jego prawa, o jego prawdziwy postęp: walka o dojrzały kształt życia ludzkiego. Wtedy bowiem to życie ludzkie na ziemi staje się «bardziej ludzkie», kiedy rządzi się prawdą, wolnością, sprawiedliwością i miłością”.

Gdańsk, 12 czerwca 1987

W końcu, papież dotarł do Gdańska, kolebki „Solidarności”. W swoich przemówieniach Ojciec Święty ciągle powracał do problemu człowieka. Na Westerplatte, podczas spotkania z młodzieżą, stwierdził, że każdy człowiek, zwłaszcza młody, ma swoje „Westerplatte” - „jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba "utrzymać" i "obronić", tak jak toWesterplatte, w sobie i wokół siebie. (...) Nie można «zdezerterować»” – apelował młodych. Do nich też powiedział: „Przyszłość Polski zależy od Was i musi od was zależeć. To jest nasza Ojczyzna - to jest nasze «być» i nasze «mieć». I nic nie może pozbawić nas prawa, ażeby przyszłość tego naszego «być» i «mieć» nie zależała od nas”. Jakże aktualnie brzmi to i dziś...

Kolejnym punktem wizyty papieskiej była wspólna modlitwa z ciężko chorymi w bazylice Mariackiej w Gdańsku. „Opieka nad ludźmi niesprawnymi i starymi, opieka nad ludźmi chorymi psychicznie - te dziedziny są bardziej niż jakakolwiek dziedzina życia społecznego miernikiem kultury społeczeństwa i państwa” - podkreślił.

Po przy pomniku Trzech KrzyżyJan Paweł II oddał hołd ofiarom Grudnia 1970 r. modląc się samotnie w milczeniu, odgrodzony od wiernych kordonami milicji i funkcjonariuszy służb specjalnych.

W Gdańsku padło też ważne odniesienie Papieża do „Solidarności”. „Solidarność to znaczy jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni - przeciw drugim. I nigdy «brzemię» dźwigane przez człowieka samotnie. Bez pomocy drugich. Nie może być walka silniejsza od solidarności. Nie może być program walki ponad programem solidarności. Inaczej - rosną zbyt ciężkie brzemiona. (...) Gorzej jeszcze, gdy mówi się: naprzód walka - (...) to bardzo łatwo drugi czy drudzy pozostają na «polu społecznym» przede wszystkim jako wrogowie. Jako ci, których trzeba zwalczyć, których trzeba zniszczyć. Nie jako ci, z którymi trzeba szukać porozumienia, z którymi wspólnie należy obmyślać, jak «dźwigać brzemiona»”.

Oto definicja solidarności, na którą powołują się dzisiaj różne ugrupowania i partie. Dobrze byłoby, gdyby Polacy przypomnieli sobie, o jaką solidarność chodzi.

W Gdańsku, papieżprzypomniał też ludziom pracy, że "Praca nie może być traktowana - nigdy i nigdzie - jako towar, bo człowiek nie może dla człowieka być towarem"."Dla chrześcijanina sytuacja nigdy nie jest beznadziejna. Chrześcijanin jest człowiekiem nadziei. To nas wyróżnia".

Niezapomnianym symbolem pielgrzymki w Gdańsku był ołtarz papieski, zaprojektowany przez Mariana Kołodzieja w kształcie niedokończonego statku - „okrętu kościoła” z trzema masztami-krzyżami oraz mostkiem kapitańskim, z którego papież wygłosił pamiętne pożegnanie kończące tę wizytę. Do dziś praca Mariana Kołodzieja uważana jest za najpiękniejszy i najbardziej oryginalny z wszystkich ołtarzy papieskich, jakie powstały przy okazji wszystkich pielgrzymek Jana Pawła II. Został rozebrany w ciągu kilku dni zaraz po wyjeździe papieża. Fragmenty konstrukcji udało się zachować w budowanym wówczas na Zaspie kościele pw. św. Kazimierza.

Częstochowa, 12 czerwca 1987

W przemówienie podczas Apelu Jasnogórskiego Jan Paweł II modlił się „o zwycięską nadzieję dla swoich Rodaków”. Zaś następnego dnia, 13 czerwca 1987, podczas Mszy w kaplicy Cudownego Obrazu papież mówił o „trudnym darze wolności”, który sprawia, że „wciąż bytujemy pomiędzy dobrem a złem. Pomiędzy zbawieniem a odrzuceniem. Wolność wszakże może przerodzić się w swawolę. A swawola - jak wiemy również z naszych własnych dziejów - może omamić człowieka pozorem «złotej wolności»”. I mówił dalej, że wolność staje się zaczynem różnorodnych «niewoli» człowieka, ludzi, społeczeństw. Niewola pychy i niewola chciwości, i niewola zmysłowości, i niewola zazdrości, niewola lenistwa... i niewola egoizmu, nienawiści...”. I kończył: „Człowiek nie może być prawdziwie wolny, jak tylko przez miłość”.
W przemówieniu pożegnalnym papież prosił Polaków: „Trzeba, żebyście razem z papieżem, który jest waszym rodakiem, mieli w oczach i sercach wszystkie te wymiary zmagania się Kościoła w świecie współczesnym o wolność dzieci Bożych. Zmagania nie tylko z programami, z ideologiami, systemami, które są wrogie religii, ale także i ze słabością człowieka, ze słabością, która się na różne sposoby przejawia. Przecież to nie ideologie, nie ustroje, nie systemy, tylko człowiek dał początek grzechowi, temu, który toczy się w ciągu całych dziejów. To człowiek uległ tej szatańskiej iluzji, że sam może być jako Bóg, sam może decydować o dobrem i złem, i on tylko jest jedyną i ostateczną miarą tego wszystkiego, co należy do świata, w którym żyje, do stworzenia”.

Łódź, 13 czerwca 1987

W Łodzi Ojciec Święty udzielił I Komunii św. 1600 dzieciom, a później spotykał się m.in. z kobietami w Łódzkich Zakładach Przemysłu Bawełnianego „Uniontex”. Wskazał na pierwszą i najważniejszą pracę kobiety - tę na rzecz rodziny, która winna być wzięta pod uwagę przez tych, którzy stanowią prawa dla życia społecznego.

„To wszystko, co kobieta czyni w domu, cała działalność matki i wychowawczyni. To jest wielka praca. I ta wielka praca nie może być społecznie deprecjonowana, musi być dowartościowywana, jeśli społeczeństwo nie ma działać na własną szkodę. Z kolei zaś – praca zawodowa kobiet musi być traktowana wszędzie i zawsze z wyraźnym odniesieniem do tego, co wynika z powołania kobiety jako żony i matki w rodzinie. (...) Niekiedy patrzy się na jej pracę zawodową jako na awans społeczny, a oddanie się bez reszty sprawom rodziny i wychowania dzieci bywa uważane za rezygnację z rozwoju własnej osobowości, za jakieś zacofanie. (...) Jednakże prawdziwy awans kobiety domaga się od społeczeństwa szczególnego uznania dla zadań macierzyńskich i rodzinnych, ponieważ są one wartością nadrzędną wobec wszystkich innych zadań i zawodów publicznych. (...) Nade wszystko powinna być uszanowana podstawowa więź istniejąca pomiędzy pracą i rodziną, owo „pierwotne i niezbywalne znaczenie pracy dla domu i wychowania dzieci”.

Powinno się przywoływać te słowa Jana Pawła II wszystkim, którzy chcą wyeksponować prawa kobiety i jej obowiązki.

Warszawa, 14 czerwca 1987

14 czerwca to dzień wzruszającej modlitwy u grobu ks. Jerzego Popiełuszki i spotkanie z rodziną zamordowanego kapłana.

Ojciec Święty przybywał do swojej Ojczyzny, żeby wziąć udział w Kongresie Eucharystycznym. Zakończenie Kongresu odbyło się w Warszawie i połączone było z beatyfikacją męczennika z Dachau, bp. Michała Kozala. Papież mówił: „Dlaczego Bóg, który umiłował świat - a w świecie człowieka - dał Syna swego Jednorodzonego? Dlaczego Syn Boży stał się człowiekiem, jednym z nas? Dlatego, ażeby w całym wszechświecie stworzonym z Miłości Ktoś wreszcie odpowiedział taką samą miłością. Aby Ktoś wreszcie wypełnił swoim życiem i śmiercią owo wezwanie: «Będziesz miłował (...) z całego serca i ze wszystkich sił». Aby Ktoś wreszcie (...) umiłował do końca: Boga w świecie, Boga w ludziach i ludzi w Bogu. To jest właśnie Ewangelia, i to jest Eucharystia”. Te słowa stają się bardzo ważne dzisiaj, kiedy mnogość nurtów ateizacyjnych sprawia, że ludzie chcą walczyć z Bogiem, z krzyżem, z samym Jezusem Chrystusem.

Podczas spotkanie z przedstawicielami środowisk twórczych w Bazylice Świętego Krzyża, Jan Paweł II przypomniał, że „nie samym chlebem żyje człowiek” (Mt4,4).„Człowiek – to inny jeszcze wymiar potrzeb i inny wymiar możliwości. Jego byt określa wewnętrzny stosunek do prawdy, dobra i piękna”.

W pożegnalnym przemówieniu na Okęciu Jan Paweł II mówił o czterech prawach warunkujących postęp.Są to: prawo do prawdy – prawo do wolności – prawo do sprawiedliwości – prawo do miłości. Każde z nich odpowiada dogłębnie naturze człowieka i godności ludzkiej osoby. Każde z nich warunkuje prawdziwy postęp, nie tylko osobowy, ale i społeczny. I nie tylko duchowy, ale także materialny. Również postęp ekonomiczny”.

 

Trzecia pielgrzymka Jana Pawła II była niezwykłym przesłaniem dla narodu i dla Kościoła. Ojciec Święty zdawał sobie sprawę, jak wiele problemów nęka naród. Dostrzegł i naruszane prawa ludzkie, i warunki ludzi pracy z ich niedostateczną płacą, i los pracującej matki, która powinna być obecna w domu i w awansie społecznym.

Papież wielokrotnie podkreślał do kogo i po co przyjechał. Najpełniej oddają to słowa wypowiedziane w Gdańsku:„chcę mówić o was, czyli o nas, i za was, czyli w naszym imieniu”. Jan Paweł II solidaryzował się z rodakami, jednoczył ich, pokrzepiał, ukazywał drogi wyjścia i dawał nadzieję.

Ojciec Święty głośno wołał: „Ziemio polska! Ziemio ojczysta! Zjednocz się przy Chrystusowej Eucharystii!”.

Można więc powiedzieć, że Eucharystia oraz Jezusowe nauczanie, a także wzór i opieka Maryi, przypomniane przez Jana Pawła II, będą nadal wspomagać naród w dążeniu do lepszej Polski, wiernej Bogu, Krzyżowi i Ewangelii.

Z okazji tej pielgrzymki skomponowana została specjalnie pieśń „Panie, dobry jak chleb”. Słowa pieśni ułożył ks. Józef Zawitkowski, późniejszy biskup pomocniczy w Warszawie i Łowiczu.Jedna ze strof tej pieśni brzmi:

Cóż my bez Ciebie, Panie, uczynimy?
Tyś naszym Życiem i Oczekiwaniem.

Cóż my bez Ciebie, Panie, uczynimy?Ratuj nas w czasach lęku i zarazy!

Tyś naszym Bogiem, Tyś naszym Panem! Miej miłosierdzie dla nas i całego świata!

 

Razem z przewodniczącym Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE), kard. Angelo Bagnasco wołamy do Ciebie:

„Boże Ojcze, Stwórco świata, wszechmogący i miłosierny, który z miłości do nas posłałeś na świat swojego Syna jako lekarza dusz i ciał, spójrz na swoje dzieci, które w tym trudnym momencie niepewności i lęku w wielu regionach Europy i świata, zwracają się do Ciebie szukając siły, zbawienia i pocieszenia. Uwolnij nas od chorób i strachu, ulecz naszych chorych, pociesz ich rodziny, daj mądrość rządzącym, energię i siłę lekarzom, pielęgniarkom i wolontariuszom, życie wieczne zmarłym.Nie opuszczaj nas w chwili próby, ale uwolnij nas od wszelkiego zła. O to Cię prosimy, który z Synem i Duchem Świętym żyjesz i królujesz na wieki.

Maryjo, Uzdrowicielko chorych i Matko nadziei, módl się za nami!”

AMEN


Aktualności
Ogłoszenia na 27 września 2020
Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich. Flp 2,4
Przemijanie ma sens
Ten rok jest szczególny
Album o Sanktuarium
Album o Sanktuarium
BIBLIA
BIBLIA
ALBUM KORONACJA
ALBUM KORONACJA
^