Ładowanie...

Ludźmierska internetowa Droga Krzyżowa

Droga Krzyżowa pod patronatem sanktuarium Matki Bożej Ludźmierskiej. Możesz odprawić nie wychodząc z domu.

Codziennie będziemy dodawać kolejną stację. Dziś zaczynamy od pierwszych czterech.

MIŁOŚĆ NA ŚMIERĆ NIE UMIERA

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a Miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił. a Miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz Miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. (Kor 13, 1-3)

Nawet najbardziej heroiczny czyn nic nie znaczy bez Miłości. Ona jest sensem dobra i ofiary. Ona jest miarą naszego człowieczeństwa i gwarantem udziału w życiu Boga. Przychodzimy do Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego, aby doświadczyć Jego Miłości i nauczyć się, że „nie ma większej Miłości od tej, gdy ktoś oddaje swoje życie”(por. J 15, 13 Jezus ukochał nas taką właśnie Miłością. „Miłość na śmierć nie umiera”. Powiedział tak kiedyś Jan Twardowski, ksiądz i poeta. Ale dramatyczne wydarzenia sprzed niemal dwóch tysięcy lat, które dotknęły Miłości, zdają się obalać intuicję księdza Jana. Spróbujmy przyjrzeć się temu, co przydarzyło się Miłości w czasie Drogi Krzyżowej. Jeśli przy końcu Drogi Krzyżowej dojdziesz do przekonania, że „Miłość na śmierć nie umiera”, to znaczy, że masz po co żyć. Bo rzeczywiście kochasz. I nie umrzesz. Nie umrą także ci, których naprawdę kochasz.

Stacja 1 - wyrok Piłata


MIŁOŚĆ NA ŚMIERĆ NIE UMIERA

Stacja 1. Wyrok śmierci „Miłość nie cieszy się z niesprawiedliwości”. (Kor 13,6)

Uczeni w Prawie i faryzeusze wydali wyrok. Jezus stał się zbyt popularny i wpływowy; zagrażał ich pozycji społecznej. Nieraz demaskował ich obłudę i fałszywą moralność, w której skrupulatne wypełnianie przepisów Prawa nie wypływało z głębi serca kochającego Boga. Podburzony tłum wydał wyrok, bo ktoś powiedział, że należy zabić Nazarejczyka. A w tłumie nie trzeba przecież samemu podejmować decyzji, opowiadać się za prawdą. Zawsze zrobi to ktoś inny. W tłumie łatwiej jest krzyczeć, jak wszyscy, że niewinny jest winien, a zbrodniarz to anioł. Piłat wydał wyrok? Przecież umył ręce na znak, że nie ponosi odpowiedzialności za wyrok skazujący. Woda obmyła jednak tylko jego ręce. W jego duszy pozostało znamię decyzji o utrzymaniu posady za cenę śmierci Niewinnego. A Jezus stał pokorny, bo znał prawdę swojej Miłości: nie zazdrościł wpływów, nie chwalił się dobrem które czynił, nie wynosił się swoją królewską godnością. Miłość godzi się na niesłuszne wyroki. Poddaje się skazującym. Przyjmuje wyroki cicho. Bez protestów, choć z rozerwanym sercem. Bolą nas wszystkich niesłuszne wyroki, ale czy Miłość istnieć może bez bólu? - Miłość nie mówi: „Skazuję Cię...”. zawsze mówi: „Daruję Ci...”. Najtrudniej usłyszeć te słowa „skazuję cię…”, gdy się kocha. I przyjąć je - z ust tych, których się kocha. Miłość, na śmierć skazana uczy nas, że „Miłość na śmierć nie umiera”. „Miłość nie cieszy się z niesprawiedliwości.”

Stacja 2 - przyjęcie Krzyża


MIŁOŚĆ NA ŚMIERĆ NIE UMIERA

Stacja 2. Krzyż na plecach – „Miłość nie szuka swego” (Kor 13,5)

Jezus przyjmuje krzyż: zwykły, ciężki, szorstki, twardy... Jak Miłość, która nie jest przelotna, na chwilę, tylko dla przyjemności; Jak Miłość - w zdrowiu i chorobie, w dobrej i złej doli, aż do śmierci. Jezus Krzyż przyjmuje i mówi: „Tak kocham - wiernie i bez sprzeciwów, nawet, gdy boli!” On Krzyża nie zrzuca na cudze ramiona, lecz w milczeniu bierze Go na siebie. Chce mieć w Nim swój pełny udział. Bo nie ten kocha prawdziwie, kto jest krzykliwym widzem Miłości, a w trudnej chwili ją „wyłącza Miłość Krzyża się nie boi, bo Krzyż - to Jej drugie imię. Tu nie ma innego wyjścia. Rozwój Miłości, Jej wypełnianie się, zawsze domaga się Krzyża. Póki Krzyż nie osiądzie na ramionach, nie ma Miłości. Są tylko płoche marzenia i złuda harlequinów i niespełniony filmowy melodramat. Krzyż jest jednak wiosną Miłości. A jak Krzyż się nie starzeje, tak i Miłości obca jest starość. Miłość z Krzyżem na plecach nie zna zadyszki z powodu szóstego piętra i nie zasypia. Bo jest zawsze na czas. Zawsze we właściwym miejscu i zawsze na czas, bo z Krzyżem. Miłość, z Krzyżem na plecach uczy nas, że „Miłość na śmierć nie umiera”. „Miłość nie szuka swego...”

Stacja 3 - pierwszy upadek


MIŁOŚĆ NA ŚMIERĆ NIE UMIERA

Stacja 3. Pierwszy upadek „Miłość nie unosi się pychą” (Kor 13,4)

Jezus podjął Krzyż. Ruszył drogą ku Golgocie, lecz nie uszedł daleko. Upadł. Schylił się tak boleśnie, aby podnieść z ziemi wszystkie Miłości leżące na bruku: Miłości porzucone, ostygłe; Miłości chore i ślepe; Miłości skrzywdzone i krzywdzące; Miłości zniewalające i okrutne przez zazdrość... Jezus nie brzydzi się żadną z nich – wszystkie przytula do Krzyża i podnosi z ziemi. W każdej niedoskonałej Miłości jest przecież jakaś tęsknota, aby była tą jedyną, prawdziwą, do końca. Jezus zbiera wszystkie te tęsknoty, podnosi z szacunkiem jak okruchy chleba. Powstaje z Krzyżem pełnym ułomnych ludzkich Miłości, bo chce je obmyć i uzdrowić; chce je zanurzyć w źródle, które tryska z Jego Serca. Miłość na Golgocie zwycięży, a w Niej zwycięży każdy okruch Miłości, w którą człowiek wierzy Już się zmęczyła, na twarz padła, leży w błocie, czasem na asfalcie. Nie uniosła. Za ciężko było. Ale unieść chciała. Za szybko leciała, bo miała być na czas. A tu trach i leży! A jak ktoś się wywraca, to radocha tym, co naokoło. Jak dobrze, że Miłość na pysk się wali – ze zmęczenia, szybkości, nieuwagi, z powodu śliskiej podłogi. Co za różnica z jakiego powodu, grunt, że z Miłości. Jak to dobrze, że się upada z Miłości! Miłości, leżałaś w uliczce przed Golgotą, więc wiesz! Jak to dobrze, że się upada z Miłości, i jak to źle, gdy Miłość upada! Miłości upadająca - ucz nas, że „Miłość na śmierć nie umiera”. „Miłość nie unosi się pychą.”

Stacja 4 - spoktanie z Matką


MIŁOŚĆ NA ŚMIERĆ NIE UMIERA

Stacja 4. Matka „Miłość wszystko przetrzyma” (Kor 13,7)

Któż lepiej nauczy Miłości niż Matka? Jezus spełnia na krzyżowej drodze tę Miłość, której Mistrzynią była Mu na ziemi Maryja. Stąd komunia serc, stąd Miłość aż do Krzyża, do krwi. Zjednoczenie Matki i Syna w cierpieniu opiera się na ogromnym szacunku. Maryja cierpi z Synem, chciałaby odjąć Mu bólu, lecz szanuje prawo Syna do cierpienia. Godzi się z wolą Bożą, która przewidziała mękę i śmierć Jezusa dla zbawienia świata. Matka jest obecna przy cierpiącym Synu. W tej Miłującej obecności dojrzewa owoc zbawienia. Trudno zgodzić się na cierpienie kogoś bliskiego. Robimy wszystko, aby oddalić od niego ból. I tak trzeba. Bywają jednak cierpienia, do których każdy ma prawo, bo bez nich nie dojrzeje, nie zrozumie, nie wzrośnie... Wtedy trzeba zgodzić się na nie i Miłującą obecnością towarzyszyć cierpiącemu, aż dojrzeje w nim owoc zbawienia. Jak tu ciepło od Miłości, przy tej stacji! Miłość wybiega do Syna na drogę, bo Miłość zawsze biegnie do dzieci. Ręce się jej trzęsą, łez powstrzymać nie może, gotowa jest siebie dać w zamian. Ale gotowa jest - gdy trzeba – syna oddać, córkę oddać. Ileż tych stacji czwartych mamy w życiu. Może to z tamtej stacji jerozolimskiej rodzą się stacje czwarte w naszych domach, i pewnie razem z Maryją, odprawiają co dzień tę stację nasze matki. Miłości, przez Matkę przyjęta, uczy nas, że „Miłość na śmierć nie umiera” „Miłość wszystko przetrzyma...”

Pomoc Cyrenejczyka

Piąta stacja internetowej Drogi Krzyżowej pod patronatem Sanktuarium Matki Bożej Ludźmierskiej.

MIŁOŚĆ NA ŚMIERĆ NIE UMIERA

Stacja 5. Szymon Cyrenejczyk „Miłość nie szuka poklasku” (Kor 13,4)

Szymon z Cyreny nie planował udziału w pochodzie skazańców. Trzeba było go aż zmusić, aby pomógł Jezusowi. Trudno się dziwić, bo któż chciałby pomagać zbrodniarzowi? Czy Szymon wiedział, że Jezus jest niewinny? Może bał się, że ludzkie języki na zawsze połączą go z tym Skazańcem... Czy wolno pomagać złoczyńcy, świadczyć Miłość krzywdzicielowi? A może ten, komu wahamy się pomóc, bo został okrzyknięty winowajcą, w rzeczywistości jest ofiarą, jak Jezus? Jakiego przymuszenia potrzeba, aby zdobyć się na dobro? Jezu - nie chcę rozsądzać kto winien, a kto nie. Abym nie bał się kochać odrzuconych rozpal we mnie Miłość, która jest szlachetna. Miłość pomaga. Zwłaszcza w obliczu śmierci jest chętna. Jakby bardziej wrażliwa i więcej ma czasu. Już może zostawić robotę na polu wzorem Szymona z Cyreny, zgodzi się także na przymus. I Szymon się pewnie zbawił pod przymusem Miłości. Miłość lubi, gdy się jej pomaga. Przestaje czuć się sama, lżej jej i trochę weselej. Na chwilę nie czuje ciężaru. Potem idzie już pewniej. Miłości, wsparta mięśniami Cyrenejczyka, ucz nas, że „Miłość na śmierć nie umiera” „Miłość nie szuka poklasku.”

Pomoc Cyrenejczyka

 

Miłosierdzie Weroniki

 

I Ty możesz swoim życie ukazywać Oblicze Jezusa - możesz być WERE - ICON - Weroniką.

MIŁOŚĆ NA ŚMIERĆ NIE UMIERA

Stacja 6. Weronika „Miłość weseli się z prawdą” (Kor 13,6)

Weronika ujrzała człowieka, który cierpi. Nie dbając o własne bezpieczeństwo, chustą odważnej Miłości otarła twarz Jezusowi. Miłość żyje, kiedy jest wyrażana, kiedy jest okazywana odważnie. Miłość zawsze prowadzi od siebie do drugiej osoby, zawsze jest darem z siebie. Nigdy nie przywłaszcza sobie prawa do kogoś. Odważna w okazywaniu Miłość, maluje w sercu oblicze osoby kochanej, jak twarz Jezusa na chuście Weroniki. Bóg nosi w swoim Sercu oblicze ludzkości, umiłował nas przecież odważnie: aż do Krzyża swojego Syna, aż do Jego śmierci Taka niebywale czuła i odważna ta Miłość Weroniki. Łokciami pcha się przez tłumy, chustę rozkłada, wyciera twarz i mimo, że kobieca, wcale się nie boi. Miłość bez odwagi jest bezsilna. A gdy ją ma, pokonuje zwykłą nieśmiałość, wychodzi przed tłum i nie chowa się za plecami, gapiąc się z bezpiecznego miejsca. Tu przed tłum wyskoczyła z chustą, a w wojnę rzucała Żydom chleb za druty. Więc się tuliła Twoja twarz do tej chusty pełnej Miłości, tuliła tak, aż została na niej na zawsze. Miłości, otarta z potu, kurzu i krwi, ucz nas, że „Miłość na śmierć nie umiera”. „Miłość weseli się z prawdą.”

Miłosierdzie Weroniki

 

Drugi upadek Pana Jezusa

 

Ciężar Krzyża jest wielki - zło, które chcesz przemienić jest wielkie i Ty upadasz po raz drugi. Upadek Pana Jezusa pod ciężarem zła.

MIŁOŚĆ NA ŚMIERĆ NIE UMIERA

Stacja 7. Upadek środkowy „Miłość jest cierpliwa” (Kor 13,4)

Jezus znowu upada, lecz także kolejny raz powstaje. Ile upadków, tyle podźwignięć z ziemi; ile porażek, tyle decyzji, aby iść dalej; ile zagubień, tyle powrotów. Skąd brać siły do takiego życia? Tylko Miłość jest wystarczająco cierpliwa. Ona nie notuje ilości popełnionych błędów, ani nie określa limitu powrotów. Taką Miłością kocha nas Bóg. Jezus powstający z kolejnego upadku uczy także cierpliwej Miłości do siebie samego. Choć upadam, nie jestem przecież swoim upadkiem. Zawsze mogę powstać, zawrócić, iść dalej... Bóg daje mi łaskę, bym powstał; zawsze daje mi kolejną szansę. Dlaczego więc sam sobie miałbym odmawiać tej szansy Już leży po raz drugi. Jeszcze się nie zdążyła nawstydzić za pierwszy upadek, a i ten drugi wiadomo, że nie jest ostatnim. Ale wtedy wygrała to i teraz się podniesie. Ile razy się podnosi, tyle razy zwycięża. Nie pozwala się dobić, nie wije sobie gniazdka na dnie, nie rezygnuje z wysiłku powstania. Z ciała na ziemi dźwiga się na kolana, potem w bólu prostuje. Ona wie, że nie wolno leżeć i tkwić w upadku. Miłości, świadku drugich upadków, ucz nas, że „miłość na śmierć nie umiera”. „Miłość cierpliwa jest, (…) we wszystkim pokłada nadzieję.” (Kor 13,4.7)

Drugi upadek Pana Jezusa

 

Współczujące kobiety

 

Kolejna - 8 stacja internetowej, ludźmierskiej Drogi Krzyżowej w Niedzielę Palmową i pierwszy dzień wiosny AD 2016

MIŁOŚĆ NA ŚMIERĆ NIE UMIERA

Stacja 8. Płacz kobiet „Miłość raduje się prawdą” (Kor 13,6)

Jezus spotkał na drodze krzyżowej kobiety, które płakały nad dokonującą się niesprawiedliwością. Współczuły Skazańcowi i Jezus z pewnością docenił ten odruch ludzkiej solidarności. Jednak samo współczucie nie jest jeszcze Miłością. Nie ten kocha prawdziwie, kto tylko łzy wylewa. Miłość cierpi z powodu niesprawiedliwości, lecz jednocześnie prowadzi do prawdy, która wyzwala. Miłość szuka prawdziwego dobra, nie samej tylko pociechy. Jezus podczas swej męki okazuje płaczącym kobietom Miłość, która jest prawdą. Mówi, że należy płakać nad ubóstwem własnego serca; wylewać łzy skruchy nad życiem, które nie dostrzega prawdy o sobie. Powinna się obyć bez łez. Bez szlochu, bez histerii, bez scen publicznych. Przecież się nie płacze z powodu Miłości. Nigdzie tak Pismo nie radzi. Nie płacze się z Miłości, bo się jej nie wypłacze. Miłość ma suche oczy i bardzo spłakane serce. Nie płaczcie nad Miłością, z Miłości nie płaczcie. Płaczcie nad sobą. Miłość nie rodzi się z łez, łez nie wyciska. I na łzach nie polega. Bez łez, bez głosu, bez skargi idzie dalej. Miłości, opłakiwana przez kobiety z Jerozolimy, ucz nas, że „Miłość na śmierć nie umiera”. „Miłość raduje się prawdą”

Współczujące kobiety

 

Pan Jezus upada po raz trzeci

 

MIŁOŚĆ NA ŚMIERĆ NIE UMIERA

Stacja 9. Upadek ostatni „Miłość łaskawa jest” (Kor 13,4)

Kolejny upadek Jezusa, kolejna bolesna porażka. Oto leży na ziemi zdruzgotany Miłością, lecz nie zniechęcony. Trudna jest Miłość wierna - chwila po chwili. Ciężka jest Miłość nieodwzajemniona. Zniechęca bardzo - Miłość samotna. Powala na ziemię - Miłość zraniona. Jezus upadając, nie ginie jednak pod Krzyżem. Miłość przywiodła Go na drogę krzyżową i Miłość staje się siłą, aby mógł dojść na Golgotę. Ta sama Miłość, która druzgocze, czyni Go mocnym, aby mógł iść dalej. Jezus powstaje właśnie dlatego, że kocha. I idzie, by ukochać do końca. Czy pozostaje coś jeszcze z Miłości przy trzecim upadku? Czy tu jest może koniec Miłości? Może tu jest miejsce na Miłość przez duże „M”, bo ta przez „m” małe, już nie ma siły. Tu też się uczymy Miłości. Przy trzecich, najgorszych, najbardziej bolesnych upadkach. Nie ma dla Miłości upadków ostatecznych. Miłości, trzeci raz upadająca, ucz nas, że „Miłość na śmierć nie umiera”. „Miłość łaskawa jest...”

Trzeci upadek Pana Jezusa

 

Obnażenie Pana Jezusa

 

MIŁOŚĆ NA ŚMIERĆ NIE UMIERA

Stacja 10.

Bez szat „Miłość nie dopuszcza się bezwstydu” (Kor 13,5)

Na szczycie Golgoty Jezus dopełnia swojej ofiary. Żołnierze zdzierają z Niego szaty. Nadszedł czas, aby na ołtarzu Miłości złożyć nawet ludzką godność i wyzbyć się prawa do czci przynależnej każdemu. Jezus godzi się na to, bo chce odkupić wszystkie grzechy i krzywdy świata. Bierze więc na siebie każdy brak Miłości i szacunku, każdą podeptaną godność. One właśnie są haniebną nagością ludzkości. Zaradzić jej może jedynie Miłość - czysty dar z siebie. Jezus oddaje siebie do końca, aby okryć tę nagość świata, bo „Miłość zakrywa wiele grzechów” (1P 4, 8). Od tamtej stacji aż do dziś, Miłości wydaje się, że musi być coraz bardziej naga i rozebrana. Wycina coraz głębsze dekolty, coraz bardziej skraca spódnice, wymyśliła topless i pozwoliła się powielać bez niczego na kartach kolorowych gazet. I coraz taniej pozwala się sprzedawać. Już jej wstyd się wstydzić, rumienić, czerwienić, spuszczać oczy. Taka to prawda z tej stacji – że Miłość może prowadzić do nagości. Tak było na Golgocie. A my tę prawdę przekręcamy, bezsilnie dowodząc, że nagość wiedzie do Miłości. Tyle stacji dziesiątych w każdym kiosku schodzi po parę złotych, na przekór Pieśni nad Pieśniami, gdzie deklarowała, że „jeśliby kto sprzedał ją za górę złota, to pogardzą nim tylko”. (Pnp ) Miłości, z której szaty zdarto ucz nas, że „Miłość na śmierć nie umiera”. „Miłość nie dopuszcza się bezwstydu.”

Obnażenie Pana Jezusa

 

 

Przybijanie do Krzyża

 

Stacja 11 - przybijanie do Krzyża

Stacja 11. Gwoździe „Miłość nie pamięta złego” (Kor 13,5)

Jezus pozwala przybić się do Krzyża. Nie dochodzi swoich praw, nie buntuje się, nie przeklina swoich krzywdzicieli. Miłość pozwala się ukrzyżować, bo wierzy w swoje ostateczne zwycięstwo. Cierpienie odbiera nam siły, stajemy się rozdrażnieni, łatwo nas zdenerwować. Ból przybijanego do Krzyża Jezusa, który nie pała nienawiścią do oprawców, zmusza nas do postawienia sobie pytania: skąd bierze siły, by tak znosić cierpienie? Odpowiedź jest wciąż ta sama: bo Kocha. Miłość daje Mu siły, aby bez buntu przyjąć cierpienie. Miłość - także do tych, którzy Go krzyżują. W Miłości nie ma pragnienia zemsty, odwetu. A co gwoździe mają do Miłości? Co twarde żelazo do Jej subtelnej tkanki? Ręce poddaje pod gwoździe, nogi poddaje. Oto jest Miłość przebita. Już bardzo boli. Bardzo krwawi. Już jest przybita do Krzyża. Jest pewne, że od Niego już się nie oderwie. Na zawsze umocowana do Krzyża. I pieczęć z krwi żywej to potwierdza. Ćwiczy się teraz w atakach bólu, przechodzi przez konwulsje i drgawki. Poznaje rany, skrzepy, krwotoki i mękę od nóg po głowę. Z Krzyża nie złorzeczy, ale przebacza. Co gwoździe mają do Miłości? A co? Myślisz, że jak cię boli, kłuje z lewej strony, wierci w mózgu, że jak cię prawa szóstka ćmi do świtu, to już kochać nie można? Miłości, z gwoździami w stopach i dłoniach, ucz nas, że „Miłość na śmierć nie umiera”. „Miłość nie pamięta złego.”

Stacja 11 - przybijanie do Krzyża

 

Stacja XII

 

Stacja śmierci Pana Jezusa na Krzyżu - dla mnie i za mnie.

Śmierć Pana Jezusa

 

Zdjęcie z Krzyża

 

Choć to dopiero adoracja w ciemnicy, już możemy rozważać XI stację Drogi Krzyżowej

Zdjęcie z Krzyża

Aktualności
Uczmy się dobroci od św. Jana Kantego
Św. Jan Kanty - patron Szkoły Podstawowej
Rajd rowerowy dla uczczenia Papieża-Polaka
^